foto1
foto1
foto1
foto1
foto1


Dążymy do tego,
aby absolwent szkoły był człowiekiem prawym,
posiadającym rzetelną wiedzę,
przygotowanym do godnego, mądrego życia.

Konkurs literacki „Opowieści dawnych treści”

Patrycja Dryńska, klasa VI a

Opiekun merytoryczny – Anna Stanek

 

Ferie mojej babci

 

W czasie ferii spędziłam dużo czasu u babci. Rozmawiałyśmy i robiłyśmy dużo fajnych rzeczy przez cały dzień. Zainteresowało mnie to, co babcia robiła w ferie, gdy była w moim wieku. Babcia wspomniała o mroźnych zimach, gdy temperatury dochodziły nawet do -25 stopni Celsjusza. Gdy zaczęła wspominać swoje dzieciństwo, od razu robiło się wesoło!

– Śniegu było do pasa i nieraz mieliśmy problem, by wyjść z domu do sklepu. Wtedy odśnieżarki nie chodziły tak często, jak dziś, musieliśmy sobie radzić sami. W takie duże mrozy ja i moja klasa chodziliśmy nad staw, który był obok szkoły. Tam uczyłam się jeździć na łyżwach. Niestety – za każdym razem miałam takiego pecha, że coś podarłam. A to tornister popsułam, a to kurtkę, ubranie po takich przejściach było już do niczego. Moi rodzice nie byli zadowoleni i gniewali się na mnie.

Babcia wspomniała także o lepieniu bałwana; kto zrobił większego, ten wygrywał. Śniegu i czasu nie brakowało. Bawiło się przy tym nieraz pół dzieciaków z całej wsi. Babcia opowiedziała mi jeszcze inną śmieszna historię. Pewnego zimowego dnia ona i jej siostra spędzały czas na podwórku. Dodam, że historia teraz śmieszy babcię, a kiedyś było to dla niej jak koniec świata. Babulka ze swoją siostrą od samego rana, gdy zrobiło się już widno, wyszły na dwór budować igloo. Bardzo chciały, aby było ono bardzo duże. Poprzedniego dnia oglądały pocztówki, na których były prawdziwe igloo, w których mieszkali ludzie. One chciały takie same. Oczywiście cały czas im coś nie wychodziło, udało im się zlepić śnieg tylko na wysokość kolan. Były bardzo szczęśliwe i nie traciły zapału do pracy. Nagle – chlup... Ich mama niechcący wylała całe wiaderko ciepłej wody po umyciu podłogi na budowlę. Igloo straciło swój kształt. Obie płakały cały wieczór i nie miały już zapału, by budować od nowa.

Babcia opowiedziała mi także o feriach swojej mamy – jednym wspomnieniu z dzieciństwa. W czasie II wojny światowej moja prababcia była nastolatką. W czasie ferii uwielbiała chodzić do sąsiadki, która miała fortepian. Mieszkała tam Żydówka, która pomagała jej w pracach domowych. To właśnie ona nauczyła moja prababcię grać na fortepianie. Podobno grała pięknie.

W pewnym momencie westchnęłam. Zaczęłam się zastanawiać, czyje ferie były atrakcyjniejsze: moje czy babci. Gdy powiedziałam o tym na głos, babcia zwróciła uwagę na to, że w jej czasach dzieci spędzały czas wolny na dworze, gdzie ciągle razem się bawiły, grały w różne gry, żartowały, robiły sobie psikusy. Nawet nacieranie śniegiem babcia wspomina z uśmiechem na twarzy. Niestety – w moich czasach – w dobie telefonów, tabletów, gier komputerowych, tik-toków wyjście na dwór dla dzieci i młodzieży to niestety kara. Musiałam przyznać babci rację. Teraz większość moich rówieśników spędza czas wolny w domu przy komputerze. Ja jednak, zachęcona przez opowieści babci, całymi dniami cieszyłam się śniegiem i mrozem.

 

2021 Copyright My School Rights Reserved