Konkurs literacki „Opowieści dawnych treści”

Roksana Szczęsna-Arena, klasa VI a

Opiekun merytoryczny – Anna Stanek

 

Opowieści babci Grażynki

 

         Moja babcia Grażynka ma 62 lata. Jest średniego wzrostu i ma krótkie ciemne włosy. Jako dziecko mieszkała i mieszka do dziś w malowniczej wiosce, w Słomkowie. W dzieciństwie miała wiele ciekawych i zabawnych przygód, które chciałabym opowiedzieć.

         Pierwszą ciekawą przygodą, którą chciałabym przedstawić, jest historia z pieniążkami. Moja babcia miała wówczas pięć, może sześć lat. Pewnego dnia przyjechała do niej kuzynka. W tamtych czasach dzieci nie miały tylu zabawek, kolorowanek i zeszytów, co teraz. Musiały same wymyślać sobie zabawy. Po południu, podczas nieobecności jej dziadka, który zajmował się pracą w gospodarstwie, wpadła na pomysł, żeby powycinać z kuzynką postacie z banknotów. Babcia lubiła wycinać i kolorować, stąd też taki niepowtarzalny pomysł. Miała i ma duszę artystki. Wycięte ludki były znakomitą zabawą dla dziewczynek, bawiły się nimi przez całe popołudnie. Dzieci nie znały wartości pieniądza, a dziadkowie nie mieli czasu, aby tłumaczyć im wielu rzeczy.

         Gdy dziadek wszedł wieczorem do mieszkania i ujrzał pocięte banknoty, był bardzo zły, ale na szczęście część pieniążków udało się uratować. Jak się okazało, były to pieniądze na węgiel. Konsekwencje ,,wycinanek” poniosła kuzynka, a nie babcia, mimo że to był jej pomysł. Zawsze była oczkiem w głowie dziadka. Dziadek nie uwierzył, że mogła by wpaść na taki pomysł.

         Kolejną historią dotyczącą pieniędzy było kupno zabawek przez babcię. Pewnego dnia mama babci, wysłała ją do sklepu po zakupy - po chleb i inne spożywcze rzeczy. W sklepie spodobały jej się bardzo góralskie postacie wykonane z drewna. Nie mogła oprzeć się pokusie, aby je kupić. Od dawna o nich marzyła. Wybrała sobie jeszcze inne zabawki, które kupiła. Miała wrócić z zakupami, a wróciła z zakupami i zabawkami, które ukryła w rowie, aby nikt się nie dowiedział. Niestety - historia miała smutny finał, zabawki trzeba było oddać do sklepu. Jedną wybraną zabawkę mogła sobie zatrzymać, lecz przez dłuższy czas miała zakaz bawienia się.

         Moja babcia jako dziecko koniecznie chciała nauczyć się pływać. Kiedyś nie było możliwości, by pojechać na basen czy nad jezioro. Wpadła więc na ciekawy pomysł. Zawsze po obfitych opadach deszczu w lato, w tajemnicy przed rodzicami szła na łąkę, na której była woda po kostki. Na łące podejmowała próby nauki pływania. Niestety - wody było za mało i babcia zawsze wracała z pościeranymi łokciami i kolanami. Mimo utrudnień, kolejne próby pływania były podejmowane nadal. Niestety - do tej pory babcia nadal nie potrafi się pływać.

         Historia, którą chciałabym jeszcze opisać, to droga mojej babci ze szkoły. Chodziła pieszo ze swoimi rówieśnikami z tej samej miejscowości. Dzień w dzień pokonywała tę samą drogę. Wracając ze szkoły, zawsze dokuczała chłopakom i zaczepiała ich. Powroty kończyły się płaczem, ponieważ chłopcy tracili cierpliwość do swojej zaczepnej koleżanki i obrywała od nich. Gdy mama ją pytała, co się stało, zawsze tłumaczyła, że to wszystko wina kolegów. Moja babcia jako dziecko była niesforna, ale bardzo dobrze się uczyła, więc wiele psot uchodziło jej na sucho.

         Dziś babcia Grażynka to bardzo ciepła i życzliwa osoba. Lubię słuchać jej ciekawych historii, które opowiada z uśmiechem na twarzy. Do dziś ma niesamowite poczucie humoru. Z jej opowiadań wynika, że czasy, w których dorastała, były pełne ciekawych pomysłów i zabaw, pomimo tego, że nie zawsze mogła mieć to, co chciała. Moja babcia jest najwspanialszą babcią na świecie, bardzo ją kocham.